PWR - czyli My
dyskusja na temat zaangazowania spolecznego
To tak samo jka gadał ten koleś śmieszny co przyjechał na socjologii: że my jesteśmy na wygnaniu, że dostaliśmy się okrężną drogą, że nie nauczymy się tutaj tak jak powinniśmy. A to gówno prawda bo ja znam paru studentów z Wrocławia i oni materiał przerabiają wolniej niż my a poza tym na załóżmy 200 osób z roku 150 nic nie rozumie, bo po pierwsze gorzej sie uczy w dużych grupach, a po drugie większość zajęć oni mają z asystentami a nie profesorami tak jak my, co z resztą potwierdza koleś z mechaniki. Więc kto tu jest niby zacofany? Np. u nich algebra w zeszłym semestrze wyglądała tak że wchodzili sobie na uniwirta, mieli tak rozwiązane zadanie i 4 zadania schematyczne na podstawie pierwszego, no i oczywiście żadnego nadzoru bo testy robili w domu. Zresztą to nie jest jedyny przedmiot, który nieco im ułatwiono. Jedyną różnicą między ZOD-em a Wrocławiem jest fakt, że oni mają lepszy dostęp do pomocy naukowych, laboratoriów i jak wspomniała Justyna - urozmaicony wybór zajęć sportowych, które jednak nie sprawiają że jesteśmy od nich głupsi. Inicjatywa Filipa właśnie dlatego mi się podoba, że można powiedzieć innym że u nas wcale nie ma większych głąbów niż we Wrocławiu, a w niektórych przypadkach jest wręcz odwrotnie. Jakby np. na podstawie tej algebry, zrobić zwykły test to ciekawe kto by wygrał: Dominik, Basia, Kasia, Ewelina lub ktokolwiek od nas kto tą algebrę zaliczył, czy szanowany i "nie zacofany" student z Wrocławia, który zrobił 4 identyczne zadania, z innymi danymi, mając ściągę przed samym nosem, zakładając przy tym że w ogóle sam do tego usiadł, bo przecież tego nie da rady sprawdzić.


  PRZEJDŹ NA FORUM